8 czerwca, 2026

Jak planować kategorie w nowym sklepie

Planowanie kategorii w nowym sklepie wpływa na widoczność w Google, konwersję i koszt pozyskania klienta. Artykuł pokazuje, jak łączyć popyt, marżę, architekturę, filtry, treści i techniczne ustawienia platformy, aby struktura e-commerce wspierała sprzedaż od pierwszych tygodni działania.
Jak planować kategorie w nowym sklepie żeby szybciej sprzedawać z Google

Nowy sklep może stracić ruch organiczny jeszcze przed pierwszą sprzedażą, jeśli kategorie powstaną z katalogu dostawcy zamiast z realnych zapytań kupujących. W polskim e-commerce, gdzie obok Google konkurują Allegro, Ceneo i porównywarki, architektura kategorii decyduje o indeksacji, konwersji i koszcie pozyskania klienta. Sprawdź, jak zaplanować ją od początku.

Planowanie kategorii w nowym sklepie to proces projektowania struktury asortymentu pod zapytania użytkowników, indeksację w Google i ścieżkę zakupową. Dobrze zaprojektowane kategorie łączą popyt, marżę, dostępność produktów, filtry, adresy URL, opisy oraz linkowanie wewnętrzne, dzięki czemu wspierają ruch organiczny i sprzedaż.

Kategorie są decyzją sprzedażową a nie porządkiem w menu

Kategoria w e-commerce nie jest wyłącznie miejscem, w którym administrator odkłada produkty. To strona docelowa dla zapytań zakupowych, punkt wejścia z Google, element nawigacji i często pierwsze miejsce, w którym klient porównuje ofertę. Jeśli kategoria odpowiada językowi kupującego, może przyciągać ruch jeszcze zanim konkretne karty produktów zdobędą widoczność.

Właściciele nowych sklepów często zaczynają od struktury otrzymanej od hurtowni. Taki układ bywa wygodny dla magazynu, ale rzadko odzwierciedla sposób wyszukiwania produktów. Producent może dzielić obuwie według linii technologicznych, a klient wpisuje „buty trekkingowe damskie niskie”, „buty górskie z membraną” albo „buty trekkingowe na lato”. Różnica między językiem dostawcy a językiem klienta przekłada się bezpośrednio na widoczność i współczynnik konwersji.

Intencja użytkownika musi wyprzedzać katalog producenta

Google coraz skuteczniej rozpoznaje intencję zapytania. Fraza „sukienki na wesele” nie oznacza tego samego co „sukienki koktajlowe midi”, choć oba zapytania mogą prowadzić do podobnych produktów. Pierwsza fraza ma silny kontekst okazji, druga opisuje fason. Kategoria zaprojektowana wyłącznie według cech technicznych może nie odpowiadać na realną potrzebę zakupową.

W praktyce oznacza to, że jedna grupa produktów może wymagać kilku typów kategorii lub landing page’y. Sklep z artykułami dziecięcymi może mieć kategorię „wózki dziecięce”, ale osobno potrzebuje stron takich jak „wózki 3w1”, „wózki spacerowe lekkie” czy „wózki do małego bagażnika”. Każda z nich obsługuje inny etap decyzji i inną motywację. Taka struktura zwiększa szansę na ruch z długiego ogona, a jednocześnie skraca drogę od wejścia na stronę do dodania produktu do koszyka.

Nie każda fraza zasługuje jednak na osobną kategorię. Jeśli strona ma zawierać trzy produkty, brak dostępności przez pół sezonu i opis pisany na siłę, lepszym rozwiązaniem bywa filtr indeksowalny, sekcja w istniejącej kategorii albo poradnik prowadzący linkiem do oferty. Zbyt drobna struktura tworzy puste półki w Google, a puste półki rzadko sprzedają.

Mały asortyment potrzebuje innej logiki niż tysiące SKU

Sklep z 80 produktami nie powinien kopiować architektury dużego marketplace’u. Przy małej liczbie SKU zbyt wiele kategorii rozprasza autorytet wewnętrzny, tworzy cienkie strony i obniża zaufanie klienta. Użytkownik, który trafia na kategorię z dwoma produktami, często wraca do wyników wyszukiwania, a ten sygnał może pośrednio osłabiać efektywność całej ścieżki zakupowej.

Duży sklep z kilkoma tysiącami produktów ma odwrotny problem. Bez podkategorii, filtrów i przemyślanych adresów URL klient nie jest w stanie szybko zawęzić wyboru. W branżach takich jak elektronika, motoryzacja czy wyposażenie domu kategorie muszą porządkować parametry, kompatybilność, rozmiary, producentów i zastosowania. Brak takiej struktury zwiększa liczbę porzuconych sesji, bo użytkownik nie chce ręcznie przeglądać 600 produktów.

Skala sklepu wpływa także na crawl budget, czyli zasoby, które Google przeznacza na pobieranie podstron. Dla małego sklepu problemem jest najczęściej brak mocnych stron kategorii. Dla dużego problemem stają się tysiące kombinacji filtrów, sortowania i parametrów, które mogą wypierać z indeksu strony naprawdę sprzedażowe. Ten błąd nie zawsze widać w panelu platformy, ale Google Search Console szybko pokaże rosnącą liczbę adresów wykluczonych, zdublowanych albo zeskanowanych bez indeksowania.

Jak planować kategorie w nowym sklepie na podstawie popytu i marży

Dobra struktura kategorii powstaje na styku danych z wyszukiwarki, analizy konkurencji, marży i dostępności towaru. Sam wolumen wyszukiwań nie wystarcza. Kategoria może generować duży ruch, ale jeśli produkty mają niską marżę, wysokie zwroty albo słabą dostępność, sprzedaż nie pokryje kosztu pozyskania klienta.

Planowanie trzeba zacząć od pytań biznesowych. Które grupy produktów mają największy potencjał przychodowy? Które można stale utrzymywać w magazynie? Które mają sezonowość? Które konkurują ceną z Allegro, a które można sprzedawać dzięki doradztwu, specjalizacji i lepszej prezentacji oferty? Dopiero po tych odpowiedziach analiza fraz zaczyna mieć sens.

Dane z narzędzi pokazują język klienta

Senuto, Ahrefs, Semrush i Planer słów kluczowych Google pomagają sprawdzić, jak użytkownicy nazywają produkty. Nie chodzi wyłącznie o wyszukanie największych fraz. W e-commerce często lepiej zarabiają zapytania o niższym wolumenie, ale wyższej intencji zakupu, na przykład „karma bezzbożowa dla psa seniora” zamiast ogólnego „karma dla psa”.

Google Search Console przydaje się po uruchomieniu sklepu, ale już wcześniej można wykorzystać dane z istniejących stron firmowych, bloga, kampanii Google Ads albo Merchant Center. Jeśli reklamy produktowe pokazują, że użytkownicy często klikają konkretne warianty, rozmiary lub zastosowania, struktura kategorii powinna to odzwierciedlać. SEO i reklama płatna nie konkurują wtedy ze sobą, tylko przekazują sobie informacje o realnym popycie.

W analizie trzeba odróżnić frazy informacyjne od transakcyjnych. „Jak dobrać fotelik samochodowy” pasuje do poradnika, a „foteliki samochodowe 15 36 kg isofix” pasuje do kategorii. Błąd polega na tworzeniu kategorii pod pytania poradnikowe albo bloga pod frazy zakupowe. Pierwsze obniża konwersję, drugie utrudnia użytkownikowi przejście do zakupu.

Allegro i porównywarki pomagają rozpoznać realny popyt

Polski rynek e-commerce różni się od wielu zachodnich rynków silną pozycją Allegro. Dla części zapytań zakupowych użytkownik od razu porównuje ceny, dostawę i opinie sprzedawców. Nowy sklep nie wygra z marketplace’em samą obecnością w Google, jeśli sprzedaje identyczny produkt bez przewagi w opisie, zestawie, dostępności lub obsłudze.

Analiza Allegro, Ceneo i porównywarek cenowych pokazuje, które atrybuty produktów realnie wpływają na decyzję. W elektronice będą to parametry techniczne i opinie. W kosmetykach skład, typ skóry, pojemność i marka. W odzieży rozmiar, krój, okazja i materiał. Te same cechy powinny pojawić się w nazwach kategorii, filtrach i treściach pomocniczych.

Nie każda kategoria musi walczyć o największą frazę. Sklep specjalistyczny może szybciej zdobyć sprzedaż z kategorii niszowych, których marketplace nie opisuje wystarczająco dobrze. Przykład to „części do ekspresów Jura”, „akcesoria do kamperów zimą” albo „kosmetyki do skóry naczynkowej bez alkoholu”. Takie kategorie mają mniejszy ruch, ale użytkownik często jest bliżej zakupu i mniej wrażliwy na różnicę kilku złotych.

Do wstępnej selekcji kategorii dobrze sprawdza się krótka lista kryteriów biznesowych:

  • popyt organiczny potwierdzony analizą fraz w Senuto, Ahrefs lub Semrush,
  • marża i dostępność pozwalające utrzymać kategorię przez cały sezon sprzedażowy,
  • liczba produktów wystarczająca do stworzenia wiarygodnej półki zakupowej,
  • intencja zakupowa widoczna w wynikach Google, reklamach produktowych i obecności porównywarek,
  • możliwość odróżnienia oferty przez zestawy, doradztwo, zdjęcia, opisy lub szybszą dostawę.

Architektura kategorii która pomaga Google i kupującemu

Architektura kategorii decyduje o tym, jak Google rozumie sklep i jak szybko użytkownik znajduje produkt. Dobre menu nie powinno być ani kopią magazynu, ani zbiorem fraz wrzuconych pod wyszukiwarkę. Musi prowadzić od ogólnej potrzeby do konkretnego wyboru, bez zbędnych kliknięć i bez ślepych zaułków.

W Google Search Essentials pojawia się konsekwentna zasada dostępności treści dla użytkownika i robota wyszukiwarki. W sklepie oznacza to, że ważne kategorie powinny być osiągalne przez linki wewnętrzne, a nie wyłącznie przez wyszukiwarkę wewnętrzną, skrypty lub chwilowe filtry. Jeśli kategoria ma sprzedawać z wyników organicznych, musi być stabilną podstroną z jasnym miejscem w strukturze.

Hierarchia musi prowadzić od ogółu do wyboru produktu

Najczęściej sprawdza się układ trzystopniowy: dział, kategoria i podkategoria. Sklep z wyposażeniem wnętrz może prowadzić użytkownika ścieżką „Oświetlenie”, „Lampy wiszące”, „Lampy wiszące do salonu”. Taka hierarchia ułatwia linkowanie wewnętrzne, buduje kontekst semantyczny i pomaga klientowi zawęzić wybór bez frustracji.

Zbyt płaska struktura utrudnia Google rozpoznanie relacji między grupami produktów. Jeśli wszystkie kategorie wiszą na jednym poziomie, robot widzi listę adresów bez jasnej hierarchii. Zbyt głęboka struktura też szkodzi, bo produkty i podkategorie znajdują się za daleko od strony głównej. W e-commerce strony oddalone o wiele kliknięć zwykle otrzymują mniej linków wewnętrznych, a przez to słabiej konkurują w SERP.

W praktyce kategorie o największym znaczeniu sprzedażowym powinny być dostępne z menu głównego, sekcji na stronie głównej lub bloków promocyjnych. Kategorie sezonowe, na przykład „prezenty na święta”, „Black Friday” czy „wyprawka szkolna”, powinny istnieć wcześniej niż szczyt popytu. Google potrzebuje czasu na odkrycie, ocenę i ustabilizowanie adresu, a publikacja kategorii dopiero w dniu promocji zwykle oddaje ruch reklamom płatnym i marketplace’om.

Adresy URL i breadcrumbs porządkują indeksację

Adres URL powinien być krótki, czytelny i stabilny. Dobry wzorzec to „/odziez-damska/sukienki/sukienki-na-wesele/”. Słabszy wzorzec to adres z identyfikatorem, przypadkowym parametrem lub nazwą techniczną dostawcy. Użytkownik rzadko analizuje cały URL, ale Google wykorzystuje go razem z linkami, breadcrumbs i treścią do zrozumienia kontekstu strony.

Breadcrumbs, czyli nawigacja okruszkowa, pomaga klientowi wrócić do szerszej kategorii i wzmacnia relacje wewnętrzne. W sklepach na WooCommerce, PrestaShop, Shoper, IdoSell i Magento zwykle da się wdrożyć breadcrumbs oraz dane strukturalne BreadcrumbList. Problem zaczyna się wtedy, gdy produkt należy do kilku kategorii, a system generuje różne ścieżki do tej samej karty produktu. Bez spójnych adresów kanonicznych może powstać duplikacja.

Zmiana adresów URL po starcie sklepu kosztuje więcej niż zaplanowanie ich wcześniej. Przekierowania 301 pomagają zachować część sygnałów, ale migracja kategorii zawsze niesie ryzyko spadku ruchu, błędów w mapie XML i utraty pozycji dla fraz z długiego ogona. Nowy sklep ma przewagę, bo może zbudować logikę adresów przed pierwszą indeksacją.

Filtry warianty i duplikacja treści w kategoriach

Filtry są jednym z największych źródeł ruchu i jednym z największych źródeł problemów technicznych w e-commerce. Ten sam mechanizm, który pomaga klientowi znaleźć rozmiar, kolor albo markę, może stworzyć tysiące adresów bez wartości sprzedażowej. Właściciel sklepu widzi wygodną nawigację, a Google widzi labirynt podobnych stron.

Duplikacja treści w sklepach wynika najczęściej z opisów hurtownika, wariantów produktów, parametrów sortowania i filtrów fasetowych. Jeśli kilkaset kart produktów ma identyczny opis jak konkurenci, kategorie muszą przejąć część ciężaru budowania unikalności i kontekstu. Nie zastąpią jednak podstawowej pracy nad ofertą, zdjęciami, opisami i opiniami.

Filtry fasetowe mogą budować ruch albo niszczyć crawl budget

Filtr „czarne sneakersy damskie” może mieć sens jako indeksowalna strona, jeśli użytkownicy regularnie wpisują takie zapytanie, a sklep ma wystarczającą liczbę produktów. Filtr „czarne sneakersy damskie rozmiar 37 sortowanie po cenie rosnąco” zwykle nie powinien trafiać do indeksu. Różnica polega na intencji i wartości sprzedażowej.

W dużych sklepach filtry trzeba podzielić na indeksowalne i nieindeksowalne. Indeksowalne mogą być kombinacje marek, zastosowań, materiałów lub typów produktów, które mają popyt w Google. Nieindeksowalne powinny pozostać pomocne dla użytkownika, ale nie powinny generować konkurencyjnych adresów w indeksie. Do kontroli służą canonical, robots meta, parametry w adresach, linkowanie wewnętrzne oraz mapa XML.

Screaming Frog pozwala szybko wykryć, ile adresów generują filtry, sortowania i paginacja. Jeśli sklep z 2000 produktów tworzy 150 tysięcy adresów kategorii i filtrów, robot Google może tracić czas na strony, które nie sprzedają. Skutek biznesowy jest prosty: nowe produkty wolniej pojawiają się w wynikach, a ważne kategorie rzadziej odświeżają się w indeksie.

Canonical robots i mapa XML muszą mieć jedną logikę

Tag canonical wskazuje preferowaną wersję strony, ale nie naprawia złej architektury. Jeśli sklep linkuje wewnętrznie do setek adresów z parametrami, a potem wszystkie kanonikalizuje do głównej kategorii, Google nadal musi je odkrywać i przetwarzać. Canonical jest sugestią, nie poleceniem. Ten paradoks często zaskakuje właścicieli, którzy są przekonani, że jedna linijka kodu rozwiązuje problem filtrów.

Robots meta „noindex” przydaje się dla stron, które użytkownik może odwiedzić, ale Google nie powinien pokazywać ich w wynikach. Plik robots.txt blokuje pobieranie, więc trzeba stosować go ostrożnie. Zablokowanie adresów przed odczytaniem dyrektywy noindex może utrudnić usunięcie ich z indeksu. Mapa XML powinna zawierać tylko adresy, które faktycznie mają być indeksowane i rozwijane jako źródło ruchu.

Google Search Console pokaże typowe symptomy problemu: „Strona zeskanowana, ale nie zindeksowana”, „Duplikat, użytkownik nie oznaczył strony kanonicznej” albo nagły wzrost liczby wykluczonych adresów. W nowym sklepie te sygnały trzeba sprawdzać od pierwszych tygodni, bo błędna indeksacja filtrów potrafi przykryć właściwe kategorie zanim zaczną zarabiać.

Treści kategorii które zwiększają widoczność i konwersję

Opis kategorii nie powinien być tekstem dopisanym wyłącznie dla Google. W e-commerce treść na kategorii ma dwie funkcje: pomaga wyszukiwarce zrozumieć zakres oferty i pomaga użytkownikowi podjąć decyzję. Jeśli tekst zajmuje pół ekranu przed produktami, obniża użyteczność. Jeśli nie mówi nic poza ogólnikami, nie wzmacnia sprzedaży.

Helpful Content System premiuje treści, które realnie pomagają użytkownikowi. W sklepie oznacza to konkrety: zastosowania, różnice między produktami, najczęstsze kryteria wyboru, informacje o dostawie, kompatybilności, rozmiarach, materiałach i gwarancji. Kategoria nie musi mieć kilku tysięcy znaków, jeśli 1200 znaków odpowiada na najważniejsze obiekcje klienta.

Opis kategorii powinien pomagać w wyborze a nie zasłaniać produkty

Najlepsze miejsce na krótki wstęp to obszar nad listą produktów, ale bez spychania oferty poniżej pierwszego ekranu na urządzeniach mobilnych. Dłuższe poradnikowe rozwinięcie można umieścić niżej, pod produktami, z linkami do podkategorii i najważniejszych filtrów. Taki układ łączy widoczność organiczną z konwersją, bo użytkownik od razu widzi produkty.

Opis kategorii powinien odpowiadać na pytania, które klient zadaje tuż przed wyborem. W kategorii „fotele biurowe ergonomiczne” będą to regulacje, podparcie lędźwiowe, wzrost użytkownika i czas pracy. W kategorii „kosmetyki z retinolem” liczą się stężenie, częstotliwość stosowania, typ skóry i łączenie z innymi składnikami. Takie informacje zmniejszają niepewność, a mniejsza niepewność zwykle zwiększa dodania do koszyka.

Nie ma sensu kopiować opisów między podobnymi kategoriami z drobną zmianą nazwy. Google rozpoznaje powtarzalne bloki tekstu, a użytkownik wyczuwa brak konkretu. Lepiej napisać krótszy opis z realną różnicą niż długi tekst, który mógłby pasować do każdej kategorii w branży.

Blog i poradniki muszą prowadzić do kategorii z intencją zakupu

Treści poradnikowe budują popyt, ale same rzadko sprzedają bez dobrego linkowania. Artykuł „Jak dobrać hulajnogę elektryczną do miasta” powinien prowadzić do kategorii hulajnóg miejskich, modeli z określonym zasięgiem i akcesoriów. Link nie może być przypadkowym dodatkiem na końcu tekstu. Powinien pojawić się tam, gdzie użytkownik dochodzi do decyzji.

W Search Quality Evaluator Guidelines Google opisuje znaczenie jakości, doświadczenia i zaufania. W e-commerce przekłada się to na spójność między poradnikiem, kategorią i produktem. Jeśli poradnik obiecuje pomoc w wyborze, kategoria musi mieć filtry i produkty odpowiadające tej obietnicy. Inaczej ruch informacyjny zwiększy statystyki sesji, ale nie przychód.

Linkowanie wewnętrzne powinno wzmacniać kategorie najważniejsze dla marży i sprzedaży. Nie każdy poradnik musi prowadzić do strony głównej. Często lepiej kierować użytkownika do głębszej kategorii, która odpowiada jego problemowi. To szczególnie skuteczne w sklepach specjalistycznych, gdzie klient szuka nie tylko ceny, ale także pewności wyboru.

Plan wdrożenia kategorii przed uruchomieniem sprzedaży

Plan kategorii trzeba zamknąć przed importem pełnego asortymentu, konfiguracją filtrów i publikacją mapy XML. Późniejsze poprawki są możliwe, ale każda większa zmiana struktury po indeksacji oznacza przekierowania, aktualizację linkowania wewnętrznego, korekty danych strukturalnych i ryzyko utraty części widoczności.

Na platformach popularnych w Polsce, takich jak WooCommerce, PrestaShop, Shoper, IdoSell i Magento, domyślne ustawienia nie zawsze są dobre dla SEO e-commerce. WooCommerce wymaga kontroli taksonomii, tagów produktowych i duplikacji archiwów. PrestaShop często wymaga dopracowania adresów, filtrów i wersji kanonicznych. Shoper i IdoSell ułatwiają start, ale gotowe schematy kategorii nadal trzeba dopasować do popytu, marży i skali asortymentu.

Test przed startem pozwala uniknąć kosztownych zmian po indeksacji

Przed publikacją sklepu trzeba przejść ścieżki użytkownika dla najważniejszych kategorii. Test nie polega na sprawdzeniu, czy menu działa. Trzeba ocenić, czy klient po wejściu z Google rozumie ofertę, widzi produkty, może filtrować wyniki, otrzymuje sensowne informacje i szybko przechodzi do karty produktu. Każde dodatkowe kliknięcie może obniżyć konwersję, szczególnie na mobile.

Core Web Vitals także wpływają na wynik biznesowy. Wolna kategoria z ciężkimi zdjęciami, opóźnionym filtrowaniem i skaczącym układem traci użytkowników zanim porównają produkty. INP pokazuje responsywność interakcji, a w sklepie filtry, sortowanie i przyciski dodania do koszyka są elementami krytycznymi. Poprawa szybkości kategorii często obniża współczynnik odrzuceń i zwiększa liczbę obejrzanych produktów w sesji.

Przed startem dobrze wykonać kontrolę techniczną na ograniczonej wersji sklepu:

  • crawl w Screaming Frog obejmujący kategorie, podkategorie, paginację, canonicale i statusy HTTP,
  • sprawdzenie indeksowalności najważniejszych kategorii w Google Search Console po publikacji,
  • kontrola mapy XML zawierającej tylko adresy przeznaczone do indeksacji,
  • test danych strukturalnych dla breadcrumbs, produktów i opinii, jeśli platforma je udostępnia,
  • analiza szybkości kategorii w PageSpeed Insights oraz rzeczywistych danych użytkowników, gdy pojawi się ruch.

Decyzje po starcie opieraj na danych sprzedażowych i Search Console

Pierwsze tygodnie po uruchomieniu nie służą nerwowym przebudowom. Google potrzebuje czasu na odkrycie struktury, a sklep potrzebuje danych o zachowaniu użytkowników. GA4 pokaże, które kategorie generują wejścia, przejścia do produktów i dodania do koszyka. Search Console pokaże zapytania, pozycje, CTR i problemy z indeksacją. Dopiero połączenie tych danych pozwala podjąć decyzję, czy kategoria wymaga opisu, podziału, połączenia albo mocniejszego linkowania.

Pozycja w Google nie jest celem samym w sobie. Kategoria na pozycji 4 z wysoką marżą i dobrym współczynnikiem konwersji może być cenniejsza niż pozycja 1 dla frazy ogólnej, która przyciąga użytkowników porównujących ceny. Badania CTR dla wyników organicznych pokazują, że pierwsze miejsca zwykle zbierają wielokrotnie więcej kliknięć niż pozycje środkowe, ale w e-commerce jakość intencji potrafi zrównoważyć mniejszy wolumen.

Jeśli kategoria ma dużo wyświetleń i niski CTR, problemem może być tytuł, meta description, zbyt ogólna nazwa albo nieatrakcyjna oferta względem konkurencji w SERP. Jeśli ma wejścia i słabą sprzedaż, trzeba sprawdzić ceny, dostępność, zdjęcia, filtry, koszty dostawy i zaufanie do sklepu. SEO w e-commerce kończy się dopiero tam, gdzie klient rezygnuje z zakupu albo finalizuje koszyk.

FAQ

Odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące planowania kategorii w nowym sklepie.

Ile kategorii powinien mieć nowy sklep internetowy?

Liczba kategorii zależy od asortymentu, popytu i liczby produktów w każdej grupie. Lepiej uruchomić mniej mocnych kategorii z realną ofertą niż wiele pustych podstron, które nie budują zaufania ani widoczności.

Czy każda kombinacja filtra powinna być osobną kategorią?

Nie, osobną stronę indeksowalną warto tworzyć tylko dla kombinacji, które mają popyt i sens sprzedażowy. Filtry techniczne, sortowanie i bardzo wąskie zestawienia zwykle powinny pomagać użytkownikowi, ale nie trafiać do indeksu Google.

Czy opisy kategorii są nadal potrzebne w e-commerce?

Tak, jeśli pomagają klientowi wybrać produkt i dostarczają Google kontekstu oferty. Krótki, konkretny opis z informacjami o zastosowaniu, parametrach i różnicach między produktami działa lepiej niż długi tekst bez wartości zakupowej.

Kiedy najlepiej zaplanować kategorie przed startem sklepu?

Kategorie trzeba zaplanować przed importem produktów, konfiguracją filtrów i publikacją mapy XML. Dzięki temu sklep startuje ze spójną strukturą, a późniejsze prace nie wymagają masowych przekierowań i przebudowy linkowania wewnętrznego.

Zobacz pozostałe wpisy na naszym blogu