24 maja, 2026

Migracja sklepu na nową domenę – bezpieczna procedura

Zmiana domeny sklepu może poprawić markę, ale źle przeprowadzona odcina ruch organiczny i podnosi koszt sprzedaży. Artykuł pokazuje, jak zaplanować migrację, przygotować przekierowania, kontrolować indeksację, uwzględnić platformę sklepową i monitorować przychód po przełączeniu domeny.
Migracja sklepu na nową domenę bez utraty sprzedaży z Google

Po zmianie domeny sklep może stracić widoczność szybciej niż uzupełnisz pierwsze raporty sprzedaży: wystarczy błędna mapa przekierowań, zablokowana indeksacja albo porzucone adresy kategorii. Migracja nie jest pracą techniczną na marginesie biznesu, tylko operacją na źródle przychodu. Sprawdź procedurę, która ogranicza ryzyko spadków i pozwala odzyskać kontrolę nad ruchem z Google.

Migracja sklepu na nową domenę to proces przeniesienia adresów kategorii, produktów, treści, plików technicznych i sygnałów rankingowych ze starej domeny do nowej z użyciem przekierowań 301 oraz kontroli indeksacji. Celem jest zachowanie ruchu organicznego, sprzedaży i historii adresów URL, które Google zna już z poprzedniej wersji sklepu.

Kiedy zmiana domeny ma sens biznesowy

Zmiana domeny w e-commerce rzadko jest neutralna. Dla klienta to nowy adres marki, dla Google nowy zestaw sygnałów, a dla właściciela sklepu ryzyko przerwania jednego z najtańszych kanałów pozyskiwania zamówień. Organiczny ruch z Google nie ma stawki za kliknięcie jak Google Ads, ale jego utrata natychmiast podnosi koszt sprzedaży, bo lukę trzeba zwykle uzupełnić kampaniami płatnymi, porównywarkami cenowymi albo marketplace.

Migracja ma sens, gdy wspiera konkretny cel: rebranding, wejście na rynek zagraniczny, konsolidację kilku sklepów, przejęcie lepszej domeny, uporządkowanie historii po zmianie właściciela lub wyjście z domeny obciążonej błędami technicznymi. Sama chęć posiadania krótszego adresu nie wystarcza, jeśli obecna domena generuje stabilny przychód z fraz kategorii, nazw producentów i zapytań produktowych.

Sygnały że domena ogranicza sprzedaż

Stara domena zaczyna szkodzić biznesowi, gdy klienci jej nie zapamiętują, mylą z konkurencją albo nie kojarzą z aktualnym asortymentem. W polskim e-commerce ma to duże znaczenie w niszach, w których kupujący porównują oferty na Allegro, Ceneo i w Google, a następnie wracają bezpośrednio do zapamiętanej marki. Domena trudna do wpisania na telefonie obniża udział wejść direct i zwiększa zależność od płatnych kliknięć.

Drugim sygnałem jest konflikt domeny z rozwojem katalogu produktów. Sklep zaczynał od części rowerowych, ale sprzedaje już odzież sportową, suplementy i akcesoria outdoorowe. Adres zbyt wąski tematycznie może ograniczać zaufanie użytkownika na etapie wyboru, mimo że technicznie da się pozycjonować szeroką ofertę. W praktyce problem widać w GA4 jako wysoki współczynnik porzuceń na kategoriach spoza pierwotnej specjalizacji oraz niski udział powracających użytkowników.

Trzecim argumentem jest historia domeny. Jeśli wcześniejsze działania obejmowały masowe linki z niskiej jakości katalogów, automatyczne zaplecza albo duplikowane opisy hurtownika na tysiącach kart produktów, nowa domena nie rozwiąże problemu sama z siebie. Google Search Essentials jasno wskazuje, że wyszukiwarka ocenia jakość treści, dostępność strony i zgodność działań z wytycznymi. Migracja bez czyszczenia profilu adresów przenosi część bałaganu w nowe miejsce.

Ryzyka ukryte za prostą zmianą adresu

Największy paradoks migracji polega na tym, że sklep może działać poprawnie dla użytkownika i równocześnie tracić sprzedaż z Google. Klient wpisuje nową domenę, dodaje produkt do koszyka i płaci, więc zespół uznaje projekt za zakończony. Robot Google w tym samym czasie trafia na stare adresy bez przekierowań, widzi puste kategorie, indeksuje parametry filtrów albo otrzymuje sprzeczne tagi canonical.

Dla małego sklepu z kilkudziesięcioma produktami skutki bywają ograniczone, bo mapa adresów jest krótka i łatwa do ręcznej kontroli. Dla sklepu z kilkoma tysiącami SKU problem rośnie wykładniczo. Każdy wariant koloru, rozmiaru, producenta, sortowania i paginacji może wygenerować dodatkowy adres. Jeśli po migracji Google traci dostęp do części kategorii, sprzedaż spada nie dlatego, że produkty są gorsze, tylko dlatego, że kupujący przestają je widzieć na etapie porównywania ofert.

W polskich realiach dochodzi presja marketplace. Gdy sklep traci widoczność na zapytania produktowe, użytkownik często trafia do Allegro, Ceneo albo dużej sieci handlowej. Odzyskanie tej samej sprzedaży przez reklamy produktowe kosztuje więcej, a marża topnieje, bo sklep konkuruje już nie tylko ceną, ale też prowizją kanału sprzedaży.

Audyt przed migracją sklepu na nową domenę

Bezpieczna migracja zaczyna się przed przełączeniem DNS, a nie w dniu publikacji nowej wersji. Audyt ma ustalić, które adresy generują przychód, które budują widoczność, które mają linki zewnętrzne, a które tylko zużywają crawl budget. W e-commerce nie każdy URL ma taką samą wagę. Kategoria z wysoką marżą i ruchem z fraz transakcyjnych jest ważniejsza niż karta produktu wycofanego z oferty od dwóch lat.

Dane trzeba zebrać z kilku źródeł, bo pojedyncze narzędzie pokaże tylko fragment obrazu. Google Search Console pokaże zapytania, kliknięcia, CTR i błędy indeksowania. GA4 wskaże przychód, ścieżki zakupowe i udział kanałów. Screaming Frog lub Sitebulb zmapuje strukturę URL, statusy odpowiedzi, canonicale, tytuły, opisy i linkowanie wewnętrzne. Ahrefs, Semrush albo Senuto pomogą wykryć adresy z linkami i frazami w TOP 10.

Mapa adresów i priorytety sprzedażowe

Mapa przekierowań nie jest zwykłą listą starych i nowych adresów. To dokument, który chroni przychód. Każda stara kategoria powinna prowadzić do możliwie najbliższego odpowiednika w nowej domenie, a karta produktu do tej samej karty produktu, jeśli produkt pozostaje w sprzedaży. Przekierowanie wszystkiego na stronę główną jest jednym z najdroższych skrótów, bo Google traci kontekst, a użytkownik traci ścieżkę zakupową.

Przy produktach niedostępnych decyzja zależy od biznesu. Produkt sezonowy, który wróci do sprzedaży, lepiej utrzymać z komunikatem o dostępności, zapisem na powiadomienie lub linkami do podobnych modeli. Produkt wycofany definitywnie może prowadzić do następcy, najbliższej kategorii albo poradnika zakupowego, jeśli karta miała linki i ruch informacyjny. Takie podejście utrzymuje część wartości adresu i zmniejsza liczbę martwych wejść.

W audycie trzeba oznaczyć adresy według roli w sprzedaży. Najwyższy priorytet mają kategorie, podkategorie, produkty z przychodem, poradniki z ruchem wspierającym zakup oraz adresy z linkami zewnętrznymi. Niższy priorytet mają parametry sortowania, wewnętrzne wyniki wyszukiwania i archiwa bez kliknięć. To rozróżnienie skraca pracę i chroni miejsca, w których błąd przekłada się na realne zamówienia.

Dane z Google Search Console GA4 i crawlera

Google Search Console pozwala sprawdzić, które adresy mają kliknięcia i wyświetlenia, ale nie pokaże marży ani wartości koszyka. GA4 uzupełnia obraz, bo oddziela ruch od sprzedaży. Kategoria może mieć mniejszy ruch niż blogowy poradnik, a mimo to generować wyższy przychód, jeśli użytkownik trafia na nią z frazy zakupowej typu „buty trekkingowe damskie gore tex” albo „filtr oleju toyota corolla”.

Crawler pokazuje problemy, których właściciel sklepu zwykle nie widzi w panelu administracyjnym. W WooCommerce często pojawiają się adresy tagów produktowych i archiwów, w PrestaShop parametry filtrów, w Shoperze warianty i ścieżki kategorii zależne od konfiguracji, a w Magento duplikacja wynikająca z warstwowej nawigacji. Jeśli te adresy wejdą do nowej domeny bez kontroli, Google może marnować zasoby na indeksowanie stron bez wartości sprzedażowej.

Przed migracją opłaca się zapisać stan bazowy: liczbę kliknięć z Google, przychód z organic, średni CTR najważniejszych kategorii, liczbę adresów zaindeksowanych i najważniejsze pozycje w Senuto lub Ahrefs. Bez tego po przełączeniu domeny trudno odróżnić normalną fluktuację od awarii. Spadek ruchu o kilka procent przez krótki czas bywa naturalny, ale nagłe zniknięcie kategorii z wyników wymaga reakcji w ciągu godzin, nie po miesiącu.

Bezpieczna procedura przekierowań i indeksacji

Przekierowania 301 są podstawą migracji, ale nie wystarczają, jeśli reszta sygnałów technicznych wysyła Google sprzeczne informacje. Nowa domena musi mieć spójne adresy kanoniczne, aktualną mapę XML, poprawny plik robots.txt, dostępne zasoby JavaScript i CSS oraz linkowanie wewnętrzne prowadzące już do nowych URL. Google deklaruje w dokumentacji dotyczącej zmiany adresu witryny, że proces przenoszenia sygnałów może trwać, a stabilność zależy od jakości mapowania i dostępności stron.

Dla sprzedaży oznacza to jedno: im mniej chaosu w pierwszych dniach, tym krótszy okres niepewności. Sklep nie powinien testować migracji na żywym ruchu, szczególnie przed szczytem sezonowym, kampanią w Google Ads, Black Friday, Dniem Dziecka czy okresem świątecznym. W kategoriach sezonowych błąd popełniony trzy tygodnie przed pikiem popytu potrafi odebrać większość rocznej marży z danej grupy produktów.

Przekierowania 301 dla kategorii produktów i treści

Przekierowanie 301 informuje przeglądarkę i Google, że adres został przeniesiony na stałe. W migracji sklepu nie wystarczy reguła domena do domeny, jeśli zmienia się struktura katalogów. Stary adres kategorii „/buty/damskie” powinien prowadzić do nowego odpowiednika tej kategorii, a nie do ogólnej strony z całym obuwiem. Im dokładniejsze dopasowanie, tym większa szansa na zachowanie kontekstu zapytania.

Łańcuchy przekierowań obniżają jakość migracji. Jeśli stary adres prowadzi do pośredniego URL, a dopiero później do nowej strony, robot i użytkownik wykonują dodatkowe przejścia. Przy tysiącach produktów wydłuża to czas crawlowania i pogarsza doświadczenie mobilne. Dla konwersji skutkiem może być wolniejsze wejście na kartę produktu, wyższy odsetek porzuceń i mniejsza liczba dodań do koszyka.

Przekierowania trzeba testować na próbie reprezentatywnej: najlepiej osobno dla kategorii, produktów, wpisów poradnikowych, filtrów, paginacji i zdjęć produktowych, jeśli generowały ruch z Google Grafika. W sklepach z modą i wyposażeniem wnętrz obrazy bywają realnym źródłem wejść, więc porzucenie starych adresów plików może ograniczyć widoczność na zapytania wizualne.

Canonical sitemap i robots

Tag canonical powinien wskazywać finalny adres w nowej domenie. Błąd polegający na pozostawieniu canonicali do starej domeny jest częsty po kopiowaniu szablonów lub przenoszeniu środowiska testowego. Google otrzymuje wtedy komunikat, że nowa strona istnieje, ale preferowana wersja znajduje się gdzie indziej. Skutkiem może być opóźniona indeksacja, mieszanie wersji w wynikach i spadek widoczności kategorii.

Mapa XML powinna zawierać tylko adresy docelowe, które mają trafić do indeksu. Nie powinna zawierać przekierowań, stron z noindex, wyników wyszukiwania wewnętrznego ani filtrów bez strategii indeksacji. Po migracji trzeba dodać nową usługę domenową w Google Search Console i przesłać mapę witryny. Dla większych sklepów przydaje się kilka sitemap podzielonych na produkty, kategorie, treści poradnikowe i marki, bo łatwiej wykryć, który typ adresów ma problem.

Robots.txt nie może blokować zasobów potrzebnych do renderowania strony. Google ocenia stronę tak, jak widzi ją po pobraniu zasobów, więc zablokowanie plików CSS lub JavaScript utrudnia analizę układu, menu, filtrów i elementów produktu. Core Web Vitals, w tym INP, LCP i CLS, nie są prostym przyciskiem do wyższych pozycji, ale słaba wydajność mobilna obniża komfort zakupów. W sklepie każdy dodatkowy tarcie na karcie produktu może zmniejszyć liczbę koszyków.

Platformy e commerce i typowe problemy podczas zmiany domeny

Platforma sklepu decyduje o tym, gdzie migracja najczęściej się wykłada. Inaczej pracuje WooCommerce na WordPressie, inaczej PrestaShop, Shoper, IdoSell, Shopify, Magento czy własny system. Na polskim rynku wciąż popularne są WooCommerce i PrestaShop, bo dają dużą elastyczność przy rozsądnych kosztach wejścia, ale ta elastyczność oznacza też więcej miejsc, w których moduł, motyw albo konfiguracja serwera może wygenerować błąd.

Właściciel sklepu nie musi znać wszystkich technikaliów, ale powinien wymagać od wykonawcy testów charakterystycznych dla konkretnej platformy. Migracja domeny to nie tylko zmiana adresu w panelu. To także aktualizacja linków w menu, opisach kategorii, danych strukturalnych, szablonach e-mail, feedach produktowych, integracjach płatności, porównywarkach, pikselach reklamowych i panelach analitycznych.

WooCommerce PrestaShop i Shoper

WooCommerce często przechowuje adres domeny w bazie danych, konfiguracji WordPressa, wtyczkach cache, kreatorach stron i polach niestandardowych. Po migracji mogą zostać stare linki w opisach produktów, obrazach, breadcrumbach oraz danych schema. Jeśli karta produktu ładuje zdjęcie ze starej domeny, użytkownik może nie zauważyć problemu, ale crawler wykryje niespójność, a przeglądarka może zgłosić mieszane zasoby przy połączeniu HTTPS.

PrestaShop wymaga kontroli przyjaznych adresów, przekierowań generowanych przez moduły, filtrów fasetowych i konfiguracji sklepu w przypadku multistore. Duplikacja kategorii przez parametry filtrów to jeden z najczęstszych problemów. Jeśli po zmianie domeny Google zacznie indeksować setki kombinacji koloru, rozmiaru i producenta bez treści oraz bez popytu, ważne kategorie mogą być crawlowane rzadziej. Dla sprzedaży oznacza to wolniejsze wykrywanie nowych produktów i promocji.

Shoper i inne rozwiązania SaaS upraszczają część prac technicznych, ale ograniczają dostęp do serwera i reguł przekierowań. Trzeba sprawdzić, czy panel pozwala na masowy import przekierowań 301, jak obsługuje stare ścieżki kategorii i czy zmienia adresy kanoniczne automatycznie. W małym sklepie można wykonać korekty ręcznie. Przy kilku tysiącach adresów ręczne przepisywanie reguł zwiększa ryzyko literówek i pominięć.

Shopify Magento i system własny

Shopify dobrze radzi sobie ze stałą strukturą adresów, ale narzuca ścieżki typu „/products” i „/collections”. Jeśli migracja obejmuje zmianę platformy oraz domeny, nie da się zawsze zachować identycznych URL. Wtedy dokładna mapa przekierowań ma jeszcze większe znaczenie, bo zmieniają się jednocześnie domena, struktura i szablony. Sklep może wyglądać nowocześniej, a mimo to stracić ruch, jeśli najważniejsze kategorie nie dostaną odpowiedników.

Magento obsługuje duże katalogi, wiele widoków sklepu, reguły URL rewrite i rozbudowaną nawigację warstwową. W migracji trzeba kontrolować duplikację produktów widocznych w wielu kategoriach, parametry filtrów, przekierowania generowane automatycznie i wydajność. Przy dużej liczbie SKU błąd w indeksacji nie dotyczy kilku podstron, tylko całych segmentów oferty. Jeśli Google nie widzi podkategorii z wysokomarżowymi produktami, dział handlowy odczuje to szybciej niż zespół techniczny w logach serwera.

System własny daje najwięcej kontroli, ale wymaga dokumentacji. Brak opisanej logiki generowania URL, canonicali i sitemap wydłuża migrację oraz utrudnia testy. W takim projekcie trzeba przygotować checklistę techniczną i sprzedażową, a nie polegać na deklaracji, że „adresy zostaną przekierowane”. Dobre wdrożenie obejmuje minimum następujące elementy:

  • pełną mapę przekierowań 301 dla kategorii, produktów, poradników, marek i adresów z linkami zewnętrznymi,
  • aktualizację linkowania wewnętrznego w menu, breadcrumbach, opisach, modułach cross sellingu i wpisach poradnikowych,
  • weryfikację canonicali oraz sitemap XML wyłącznie na adresach nowej domeny,
  • kontrolę danych strukturalnych Product, BreadcrumbList, Organization i Offer,
  • test koszyka i płatności po zmianie domeny, certyfikatu SSL, integracji kurierskich i narzędzi analitycznych.

Kontrola po migracji i ochrona przychodu

Dzień uruchomienia nowej domeny nie kończy migracji. To moment, w którym zaczyna się monitoring. Pierwsze godziny pokazują błędy krytyczne, pierwsze dni ujawniają problemy z crawlowaniem, a kolejne tygodnie pokazują, czy Google prawidłowo przenosi sygnały na nowe adresy. W e-commerce ten okres trzeba połączyć z obserwacją sprzedaży, bo same pozycje nie powiedzą, czy sklep zarabia.

Dobry plan kontroli obejmuje osoby odpowiedzialne za technikę, analitykę, sprzedaż i obsługę klienta. Jeśli klienci zgłaszają błąd płatności, a jednocześnie GA4 pokazuje spadek finalizacji zamówień, problem może wynikać z integracji po domenie, nie z widoczności. Jeśli spada ruch z Google, ale konwersja rośnie, część utraty mogła dotyczyć słabo dopasowanego ruchu informacyjnego. Decyzje po migracji wymagają rozdzielenia tych scenariuszy.

Pierwsze dni po przełączeniu

Po przełączeniu domeny trzeba sprawdzić statusy odpowiedzi dla najważniejszych adresów. Strona główna, kategorie, produkty, koszyk, logowanie, regulamin, wyszukiwarka wewnętrzna i płatności muszą działać na HTTPS, bez pętli przekierowań i bez błędów certyfikatu. Użytkownik mobilny, który zobaczy ostrzeżenie bezpieczeństwa, nie będzie analizował migracji. Zamknie kartę i kupi tam, gdzie proces działa.

Google Search Console pokaże pierwsze sygnały: błędy 404, problemy z indeksacją, adresy wykluczone, stan mapy witryny i zapytania prowadzące do nowej domeny. Trzeba też zweryfikować, czy stara domena nadal odpowiada przekierowaniami 301. Wyłączenie starego hostingu po kilku dniach niszczy efekt migracji, bo robot i użytkownicy z linków zewnętrznych trafiają w próżnię.

W pierwszym tygodniu sens ma codzienna kontrola próbek adresów i przychodu z organic. Nie chodzi o panikę przy każdym wahaniu, tylko o szybkie wykrycie błędów systemowych. Jeśli wszystkie kategorie drugiego poziomu zwracają 404, problem trzeba naprawić natychmiast. Jeśli kilka wycofanych produktów nie ma odpowiedników, można zaplanować korektę bez zatrzymywania całego sklepu.

Monitoring widoczności i konwersji

Senuto, Ahrefs lub Semrush pomagają obserwować frazy kategorii, marek i produktów. Trzeba jednak interpretować dane przez pryzmat sprzedaży. Fraza z pozycji 3 na 6 może oznaczać duży ubytek kliknięć, jeśli ma transakcyjną intencję i wysoki wolumen. Fraza poradnikowa może stracić pozycję bez większego wpływu na przychód, jeśli nie wspiera ścieżki zakupowej.

GA4 powinno śledzić przychód z kanału organic, współczynnik konwersji, dodania do koszyka, rozpoczęcia płatności i porzucone checkouty. Migracja domeny może obniżyć widoczność, ale może też zepsuć atrybucję, jeśli tagi, zgody cookie albo integracja płatności nie zostały przeniesione poprawnie. Błędne dane prowadzą do złych decyzji budżetowych, na przykład do podbicia Google Ads mimo stabilnej sprzedaży organicznej.

W większych sklepach przydaje się kontrola logów serwera. Logi pokazują, gdzie faktycznie chodzi Googlebot, które adresy pobiera najczęściej i czy dociera do nowych kategorii. Jeśli robot wciąż krąży po starych parametrach filtrów, a nie odwiedza nowych podkategorii, trzeba poprawić linkowanie, sitemapę i reguły indeksacji. To techniczny szczegół, który przekłada się na czas pojawienia się nowych produktów w wynikach.

Najczęstsze błędy które kosztują ruch i zamówienia

Najdroższe błędy migracji wynikają z pośpiechu i traktowania sklepu jak zwykłej strony firmowej. E-commerce ma warstwy, których nie widać na pierwszy rzut oka: warianty produktów, filtry, paginację, feedy produktowe, dane strukturalne, opinie, integracje magazynowe i osobne szablony dla kategorii oraz kart produktów. Każda z tych warstw może przerwać ścieżkę użytkownika lub zmylić Google.

Błąd nie zawsze objawia się spadkiem pozycji następnego dnia. Czasem sprzedaż maleje stopniowo, bo Google wolniej indeksuje nowe produkty, a stare adresy tracą sygnały. Czasem problem widać dopiero w sezonie, gdy konkurenci wyprzedzają sklep na zapytania z wysoką intencją zakupową. Ukryty koszt braku kontroli polega na tym, że firma płaci więcej za ruch płatny dokładnie wtedy, gdy organic mógłby pracować najtaniej.

Duplikacja treści po zmianie domeny

Duplikacja treści w sklepach najczęściej pochodzi z opisów producenta, wariantów produktu, filtrów i wielu ścieżek kategorii prowadzących do tej samej karty. Po migracji problem może się podwoić, jeśli stara domena pozostaje dostępna bez przekierowań, a nowa publikuje identyczne treści. Google musi wtedy ustalić, którą wersję pokazać, a proces może osłabić widoczność najważniejszych adresów.

Rozwiązaniem nie jest masowe dodawanie noindex bez planu. Jeśli sklep zablokuje zbyt wiele stron, może usunąć z indeksu także adresy, które generowały sprzedaż. Lepsze podejście polega na przypisaniu roli każdemu typowi strony. Kategorie i wybrane filtry z realnym popytem mogą być indeksowane, a kombinacje bez wyszukiwań powinny zostać ograniczone canonicalem, noindexem lub parametrami w architekturze.

Helpful Content System premiuje treści pomocne dla użytkownika, nie szablony tworzone wyłącznie pod widoczność. W sklepie oznacza to, że opis kategorii powinien pomagać w wyborze, wyjaśniać różnice między produktami i prowadzić do zakupu. Przekopiowany akapit z hurtowni nie buduje przewagi ani w Google, ani w koszyku.

Brak testów sprzedażowych po stronie użytkownika

Migracja może być technicznie poprawna, a sprzedaż spadnie przez detale w ścieżce zakupowej. Nowa domena może nie być dopisana w panelu płatności, linki w mailach transakcyjnych mogą prowadzić do starego adresu, a moduł opinii może utracić znaczniki przy produktach. Dla użytkownika każdy taki błąd zmniejsza zaufanie, szczególnie w sklepie mniej znanej marki.

Testy powinny obejmować pełną ścieżkę od wejścia z Google do potwierdzenia zamówienia. Trzeba wejść na kategorię z telefonu, użyć filtra, przejść na produkt, dodać do koszyka, wybrać dostawę, zapłacić testowo i sprawdzić e-mail. Dopiero wtedy wiadomo, czy migracja chroni nie tylko indeksację, ale też przychód.

Po uruchomieniu nowej domeny zespół powinien wykonać krótką listę kontroli operacyjnej:

  • sprawdzić przekierowania 301 dla najważniejszych kategorii, produktów, poradników i adresów z linkami zewnętrznymi,
  • zweryfikować indeksację w Google Search Console oraz poprawność map XML,
  • porównać przychód z organic w GA4 z okresem bazowym i rozdzielić ruch mobilny oraz desktopowy,
  • przetestować koszyk płatności i maile transakcyjne na nowej domenie,
  • monitorować błędy 404 i pętle przekierowań w crawlerze oraz logach serwera.

FAQ

Odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące migracji sklepu na nową domenę.

Ile trwa odzyskanie widoczności po migracji sklepu na nową domenę?

Stabilizacja zwykle trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy, zależnie od wielkości sklepu, jakości przekierowań i częstotliwości crawlowania. Mały sklep z dobrą mapą 301 może przejść proces łagodniej niż duży katalog z tysiącami filtrów i wariantów.

Czy można zmienić domenę sklepu bez spadku sprzedaży?

Można ograniczyć spadki, ale całkowite wyeliminowanie ryzyka nie jest realistyczne. Najlepsze efekty daje migracja poza sezonem sprzedażowym, pełna mapa przekierowań, testy indeksacji i codzienny monitoring przychodu po uruchomieniu.

Czy wszystkie stare produkty trzeba przekierować na nowe adresy?

Produkty dostępne w sprzedaży powinny prowadzić do swoich nowych odpowiedników. Produkty wycofane można przekierować do następcy, najbliższej kategorii lub strony z alternatywami, jeśli taki wybór pomaga użytkownikowi i zachowuje kontekst.

Czy po zmianie domeny trzeba zgłaszać nową stronę w Google Search Console?

Tak, nową domenę trzeba dodać i zweryfikować w Google Search Console, a następnie przesłać aktualne mapy XML. Stara domena powinna pozostać aktywna z przekierowaniami 301, aby Google i użytkownicy mogli trafić na właściwe adresy.

Zobacz pozostałe wpisy na naszym blogu